Showing posts with label Kerstin Gier. Show all posts
Showing posts with label Kerstin Gier. Show all posts

Tuesday, 9 April 2013

Kerstin Gier - Błękit Szafiru.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Błękit Szafiru
Tytuł oryginalny: Saphirblau.  Libe geht durch alle Zeiten
Trylogia: Trylogia Czasu (#2)
Wydawnictwo: Egmont
Źródło okładki: http://ecsmedia.pl/c/blekit-szafiru-trylogia-czasu-p-iext3825747.jpg

"Czerwień Rubinu" zapamiętałam jako książkę oryginalną. Wciągnęła mnie tak, że nie potrafiłam się powstrzymać i zaraz po jej skończeniu musiałam zabrać się za część następną - czyli właśnie "Błękit Szafiru". Skończyłam ją już dawno, ale jakoś nie mogłam się zebrać, by napisać recenzję. A to nie było czasu, a to brakowało weny... W końcu jednak mi się udało. Co więc myślę o "Błękicie Szafiru"? Czy jest lepszy, gorszy, a może jednak trzyma poziom swojej poprzedniczki? O tym trochę później. ; )

Po powrocie z XX wieku Gwen zaczyna podejrzewać, że Strażnicy są w błędzie, uznając Lucy i Paul'a za złodziei... Pragnie dowiedzieć się, co kierowało nimi, gdy ukradli chronograf. Okazja ku temu nadarzyła się już, raz - jej wątpliwości mogły zostać rozwiane u źródła - podczas podróży do XX wieku razem z Gideonem. Spotkali tam bowiem domniemanych zdrajców. Niestety, chłopak był święcie przekonany, że jedynym celem Lucy i Paul'a jest zabicie Gwen i jego samego. Dlatego też zmusił dziewczynę do ucieczki razem ze sobą. Po powrocie do współczesności nastolatkę opanowują coraz większe wątpliwości. Czy Strażnicy mają rację, wypełniając polecenia hrabiego de Saint Germain? A może powinni ograniczyć swoją lojalność? W końcu nikt nie wie, co stanie się, gdy do chronografu zostanie wprowadzona krew wszystkich dwunastu podróżników w czasie...

Gwen próbuje dowiedzieć się, co kierowało Lucy i Paul'em podczas kradzieży chronografu. W przeszłości udaje jej się znaleźć kolejnego idealnego informatora - swojego dziadka. Wszystko ułożyłoby się idealnie, gdyby nie fakt, że wśród Strażników pojawił się zdrajca, a Gideon podejrzewa, że jest nim Gwen... Dziewczyna jest tym oburzona, więc stara się traktować go bardziej szorstko. Notabene, nie idzie jej to doskonale.
W drugim tomie Trylogii Czasu Gwen mnie nieco denerwowała. Nie lubię, gdy bohaterki są wręcz zaślepione miłością, a wybrankowi ich serca taka sytuacja odpowiada. Istotę relacji pomiędzy nimi oddaje króciutki dialog, przeprowadzony pomiędzy samymi zainteresowanymi, który pozwolę sobie przytoczyć:

"- Przestań. To nie do zniesienia, że jesteś taki zarozumiały. -Przepraszam. Ale to takie oszałamiające uczucie, wiedzieć, że z mojego powodu zapominasz o oddychaniu."

Skoro jesteśmy już w temacie Gideona, to notorycznie mnie denerwował. A pod koniec powieści wręcz ręce mi opadły. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw! Kerstin Gier zdecydowanie należy się pochwała za budowanie akcji tak, że nie mamy pojęcia (albo jedynie mgliste) o tym co stanie się na końcu powieści.

Na Gwen spada także inny "problem" który później przekształca się w przyjaciela i cennego sojusznika - problem ten nosi imię Xemerius. Postać ta wprowadza do książki sporą dawkę  humoru. Nie sposób się nie roześmiać, lub chociaż uśmiechnąć czytając jego wypowiedzi.

W powieści nadal utrzymana jest narracja pierwszoosobowa, tym razem także z wyjątkiem prologu i epilogu - tam spotkamy się z narracją trzecioosobową. Co do osoby narratora, to nadal bez zmian - jest nim Gwen.

Akcja utrzymuje tempo z pierwszej części - mimo, że powieść obejmuje krótki czas zdarzeń, dzieje się bardzo wiele... chyba nawet więcej niż w części pierwszej - i nadal jest prawie nieprzewidywalna, jak już wspominałam. Praktycznie każda strona kryje niespodziankę!
Cytaty z Kronik Strażników, drzewa genealogiczne pojawiające się na początku każdego rozdziału sprawiają, że jeszcze lepiej poznajemy środowisko, w którym przyszło żyć Gwendolyn.
Podoba mi się także fakt, że "Błękit Szafiru" rozpoczyna się w momencie, w którym skończyła się "Czerwień Rubinu". Z takim zabiegiem sama się spotkałam się wiele razy, więc jest on pewną odmianą. Zwykle domyślamy się sami, co dzieje się z bohaterami w odstępie czasu pomiędzy kolejnymi powieściami, co mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, ale odmiana czasem jest potrzebna.

Wątek miłosny był tu mocniej zaakcentowany niż w "Czerwieni Rubinu", autorka poświęca mu nieco więcej uwagi. Ewentualnie da się to przeżyć. ; )

"Błękit Szafiru" jest powieścią zasługującą ma miano bestsellera. Doskonale poprowadzona akcja; motyw podróży w czasie, tak rzadko podejmowany przez pisarzy to tylko nieliczne zalety książki. Zdecydowany fenomen na rynku wydawniczym. Fakt faktem, powieść została wydana w Polsce już jakiś czas temu, ale zdecydowanie jest nowością na rynku czytelniczym. W końcu niewielu autorów podejmuje się tej dość trudnej, bo pogmatwanej tematyki podróży w czasie. Trzeba mieć po prostu dobry pomysł, i potrafić go dobrze, klarownie rozwinąć. Kerstin Gier zdecydowanie umiejętność tę posiada.
Reasumując, "Błękit Szafiru" to książka, którą jeśli się zacznie, trzeba skończyć - nie ma innej rady. Dlatego też nie polecam zaczynać jej, gdy następnego dnia czeka Was ważny sprawdzian bądź inna, istotna sprawa oczekuje jak najszybszego wypełnienia. W "Komnacie tajemnic" Ron wspominał Harry'emu o książce, którą jeśli się zacznie, nigdy jej się nie skończy. Czyta się ją do końca życia. W naszym realnym świecie taką książką jest właśnie "Błękit Szafiru" (oczywiście taką delikatniejszą wersją).
 Tak więc, nie przedłużając: jeśli macie na półce tę powieść Kerstin Gier, od razu zabierajcie się do czytania. Natychmiast. :D

Ocena końcowa: 10/10




Friday, 8 March 2013

Kerstin Gier - Czerwień Rubinu.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Czerwień Rubinu
Tytuł oryginalny: Rubinrot
Wydawnictwo: Egmont
Trylogia: Trylogia Czasu
Źródło okładki: http://ecsmedia.pl/c/czerwien-rubinu-trylogia-czasu-b-iext4037142.jpg

Czytałam już wiele recenzji całej Trylogii Czasu, słyszałam o niej też wiele pochwał od koleżanek. Nie zdziwi więc nikogo fakt, że książki te były moim obiektem zainteresowań. Dowiedziałam się, że są w bibliotece, ale długo się o nie pytałam. Ciągle ktoś wypożyczał je przede mną. Wreszcie udało mi się zdobyć pierwszą - "Czerwień Rubinu".

Gwen nie ma normalnej rodziny. Od wieków, ktoś z nich obdarzony jest genem podróży w czasie. W pokoleniu dziewczyny miała to być to Charlotta, jej kuzynka. Cała rodzina jest tym faktem bardzo zaaferowana. Osoba będąca w centrum tego zamieszania dobrze zna swoją wartość. Całe życie poświęciła przygotowaniom do podróży w czasie. Jak ogromne będzie zdziwienie całej rodziny i Strażników, gdy okaże się, że to Gwen, a nie Charlotta jest dwunastym podróżnikiem w czasie - rubinem... Jedenastym natomiast jest niezwykle przystojny, arogancki Gideon. Szybo zwraca on uwagę nastolatki. Tylko miłość nie jest taką prostą sprawą, gdy codziennie odbywasz podróże w czasie... A na dodatek wkrótce pojawiają się tajemnice i niedomówienia, od których zależy życie dziewczyny.

Wspomniana bohaterka powieści, Gwendolyn jest zwyczajną nastolatką. Bez jakichś specjalnych zdolności, powalającej urody czy bezdennej wiedzy. Nie ma w niej nic wyjątkowego, o czym przypomina jej cały czas kuzynka wraz ze swoją matką. W jakim ogromnym błędzie są wszyscy z jej otoczenia! To właśnie  Gwen ma gen podróży w czasie! Jej życie przewraca się do góry nogami - wyruszanie w przeszłość, historyczne kreacje i nauka dawnych obyczajów staje się codziennością. Dziewczynie trudno się przyzwyczaić - do tej pory popołudnia spędzała nieco inaczej. Jednak stara się sprostać oczekiwaniom innych najlepiej, jak potrafi.
Gwen szybko reaguje w sytuacjach zagrożenia życia oraz jest całkiem inteligentną osobą, jednak sama raczej tak nie uważa. Najprawdopodobniej w kompleksie tym utwierdza ją kuzynka i ciotka, które cały czas traktują ją jak coś gorszego i nie tracą okazji, by jej dopiec. Dlatego bez nich i swojej babci, również nieprzepadającej za nią mogłaby się zdecydowanie obejść. Nie oznacza to, że nie ma żadnej bratniej duszy. Doskonale dogaduje się z przyjaciółką, mamą i rodzeństwem. Jeśli chodzi o jej zainteresowania, to możemy wywnioskować, że czerpie sporą przyjemność ze śpiewania i oglądania filmów.  Nie ma natomiast pamięci do dat i obco brzmiących wyrazów, więc w szkole radzi sobie przeciętnie.
Nasza podróżniczka w czasie jest postacią z którą można się łatwo utożsamić. Kto z nas nie kompleksów i łatwo przyzwyczaja się do zmian? Bardzo niewiele osób. Być może zmiany zachodzące w naszym życiu nie są tak gwałtowne, jak te u Gwen, ale zawsze są.

Pozostałe postacie wydają się nam całkowicie przejrzyste, ale czasami w gestach, spojrzeniach i pojedynczych słowach możemy wychwycić nutkę tajemnicy. W pewnym momencie trudno rozstrzygnąć kto tak naprawdę stoi po ciemnej stronie mocy - dawni uciekinierzy, a może jednak Loża? O tym musicie przekonać się sami. ; )

Czas akcji pomimo, że obejmuje sporo wydarzeń trwa zaledwie kilka dni. W niektórych momentach zwalnia, w innych zaś przyspiesza. Nie przeszkadza to jednak w lekturze - wręcz przeciwnie. Ja stronę za stroną, zdanie za zdaniem pochłaniałam z takim samym zaangażowaniem!

Narratorem jest Gwen, dzięki zabiegowi temu poznajemy wszystkie jej myśli i uczucia. Jedynym wyjątkiem z panującej tu narracji pamiętnikarskiej jest prolog i epilog - tam spotykamy się z narracją trzecioosobową.

Wątek miłosny  wysuwał się na pierwszy plan, to znowu gdzieś się ukrywał. W każdym razie "snuł się" przez cały czas w polu naszego postrzegania. Był całkiem ciekawie poprowadzony i dzięki temu jakoś zniosłam jego dominację w niektórych momentach. ^^

Ciężko napisać coś nowego o którejkolwiek powieści z Trylogii Czasu ze względu na ich popularność. Dlatego też nie odkryję Ameryki jeśli napiszę, że... zdecydowanie zasługuje na miano bestsellera! Oczywiście jakimś dziełem sztuki nie jest, ale wśród powieści dla młodzieży ogromnie się wyróżnia. Bardzo przyjemnie spędziłam czas z "Czerwienią Rubinu", a gdy tylko z żalem skończyłam jej czytanie, pewien głosik w mojej głowie (który zapewne wielu z Was zna ^^) rozpoczął namawianie mnie do zaczęcia części drugiej - "Błękitu Szafiru", który leżał już na mojej półce. Nie potrafiłam się oprzeć - od razu zatopiłam się w świecie Gwen. A co myślę o drugiej części, prawie już skończonej? O tym w kolejnej recenzji.
Książkę tym nielicznym osobom, które jej nie przeczytały, zdecydowanie polecam! Czas, który jej poświęcicie, na pewno nie będzie stracony. ; )

Ocena końcowa: 10/10.

***
Recenzja ukazałaby się szybciej, ale niestety nie miałam czasu jej napisać. Wkrótce opublikuję moje przemyślenia na temat "Błękitu Szafiru", postaram się jutro bądź w niedzielę. A ze względu na to, że dziś mamy 8 marca, życzę wszystkim obchodzącym to święto wszystkiego najlepszego. ^^